Tymekbajka o odstawieniu smoczka dla TymkaTaleLampSmok i smoczek
Bajka dla Tymka
Kto dziś jest bohaterem?
Tymek miał dwa smoczki. Niebieski z kółeczkiem – ten najważniejszy, do spania. I zielony, zapasowy, w szufladzie. Bez niebieskiego Tymek nie zasypiał nigdy. Ćmok, ćmok.
Wieczorem mama pocałowała Tymka i poszła do kuchni. Z kuchni dobiegał brzęk łyżeczek. Na lampce spał Świetlik, malutki świecący robaczek, i chrapał cieniutko: fiu, fiu.
Puk, puk – w szybę!
– To wróbel – mruknął Świetlik przez sen.
Tymek usiadł i popatrzył w okno.
– To nie wróbel – powiedział. – To smok!
Na parapecie siedział smok. Malutki jak wróbelek, zielony, z ciepłym nosem i bardzo zmęczonymi oczami.
– Ktoś tu ma smoczka? – zapytał. – Bo ja jestem smoczek. Mały smok. I mam pięć smoczych maluchów, które nie śpią.
Smok westchnął, aż z nosa poszła mu mała chmurka.
– Pi, pi, pi! Tak płaczą całą noc. Ssą mi ogon. Ssą sobie nawzajem uszy. Jeden próbował ssać księżyc, ale za daleko. Nie spałem trzy noce.
Tymek wyjął niebieski smoczek z buzi i schował go za plecy.
– Ten jest mój – powiedział. – Ale mam drugi.
Wyciągnął z szuflady zielony smoczek i podał go smokowi. Smok aż zamachał skrzydełkami i pofrunął w noc.
Po chwili wrócił. Łuski miał nastroszone, a na ogonie wisiał jeden z maluchów i ssał ogon jak lizaka.
– Zielony smoczek, pięć maluchów – sapnął smok. – Każdy chce mieć własny. Dałoby się zrobić pięć nowych?
Tymek przytulił niebieski smoczek do policzka. Ćmok.
– Dziś jeszcze nie – powiedział Tymek. – Dziś jeszcze ja. Jutro, ale tylko jako wzór, bo był w mojej buzi. Smocza babcia zrobi pięć nowych. I musi być pożegnanie.
– Pożegnanie? – zapytał smok.
– Tak. Smoczek nie może po prostu odlecieć. Ja wszystko wymyślę.
Smok pokiwał głową, ukłonił się i odfrunął z maluchem na ogonie. Tymek zasnął z niebieskim smoczkiem. Jeszcze jedną noc. Ćmok, ćmok.
Następnego wieczoru wszystko było gotowe. Tymek umył smoczek w ciepłej wodzie i wytarł go ręcznikiem. Potem zawinął go w chusteczkę jak w śpiwór. Na koniec trzy pożegnalne ćmoki. Ćmok. Ćmok. Ćmok.
– Byłeś dobrym smoczkiem – szepnął Tymek. – Teraz lecisz do smoczej babci.
I położył zawiniątko na parapecie, obok śpiącego Świetlika.
Puk, puk. Smok wziął zawiniątko w łapki, ukłonił się nisko, aż stuknął nosem w parapet, i pofrunął. Za oknem jeszcze przez chwilę błyskał zielony ogonek.
Tymek położył się. Buzia była pusta. Trochę dziwnie. Trochę lekko.
Świetlik obudził się i zamrugał.
– Był tu wróbel? – zapytał.
– Smok – odpowiedział Tymek i ziewnął.
Gdzieś daleko, w smoczym gnieździe, pięć maluchów robiło „ćmok” z nowymi smoczkami według wzoru niebieskiego smoczka. Mały smok spał pierwszy raz od czterech nocy. A Tymek zasnął z policzkiem na poduszce, całkiem bez niczego w buzi. I było dobrze.

Dobranoc, Tymku.
Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026
Zrób książeczkę z tą bajką w środku
Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.
Ułóż książeczkę 12 bajek





