PL
Okładka: i dwie lampki – bajka na dobranoc Aniai dwie lampkiTaleLamp

Dwie lampki

Bajka dla Ani

4–6 lat6 min

PrzyjaźńZ mamą

Kto dziś jest bohaterem?

Czytanie w bibliotece jest za darmo. Zawsze. Imię zostaje w Twojej przeglądarce.

Dwie lampkiAnia

Od tygodnia w domu Ani mieszkał maluszek. Spał w wiklinowym koszyku i był malutki jak bochenek chleba. Pachniał mlekiem i pudrem. A kiedy nie spał, mówił jedno: gu, gu, ga.

Wszyscy przychodzili do koszyka. Babcia, sąsiadka, pani z drugiego piętra. Wszyscy mówili „ojej, jaki śliczny”, a maluszek odpowiadał: gu, gu, ga. Jakby się zgadzał.

– Mamo, zobacz, jaki zamek zbudowałam! – wołała Ania.

– Zaraz, Aniu – mówiła mama. – Tylko nakarmię maluszka.

– Mamo, poczytasz?

– Zaraz. Tylko go przewinę.

– Gu, gu, ga – dodawał maluszek z koszyka.

– Ty też mówisz „zaraz”? – zapytała Ania. Maluszek czknął.

Wieczorem Ania usiadła na dywanie i pomyślała coś, co bardzo bolało.

„Mama chyba teraz kocha maluszka. Bo jest malutki”.

Rano Ania miała plan. Jeśli maluszek jest kochany za to, że jest malutki, to Ania też będzie malutka.

W szufladzie z dawnymi rzeczami znalazła swój stary smoczek. Włożyła go do buzi i weszła do kuchni na czworakach.

– Gu, gu, ga – powiedziała Ania przez smoczek.

– Gu, gu, ga! – odpowiedział maluszek z koszyka, bardzo zadowolony. Nareszcie ktoś mówił w jego języku.

Mama się uśmiechnęła. Ale Ania wstała z czworaków, bo bolały kolana, i rozmowa się skończyła. Maluszek zapłakał.

– Zaraz, Aniu – powiedziała mama i poszła do koszyka.

Smoczek smakował gumą. Ania wyjęła go z buzi i schowała do kieszeni.

Po obiedzie mama robiła zdjęcia. Pstryk – maluszek ziewa. Pstryk – maluszek ma czkawkę. Pstryk, pstryk, pstryk.

Ania poczekała, aż mama pójdzie po pieluszkę. Potem wzięła telefon i wsunęła go pod swoją poduszkę. Głęboko.

– Gu, gu, ga – powiedział maluszek, który wszystko widział.

– Nic nie mów – szepnęła Ania.

– Gu.

Ale mama szukała telefonu w kuchni, w łazience, w torbie. Wzdychała i była zmęczona. A potem usiadła na kanapie i zamknęła oczy.

Ania stała w drzwiach. Zrobiło jej się ciężko w brzuchu. Ale nie powiedziała nic.

Wieczorem Ania wzięła misia i usiadła w przedpokoju, pod kurtkami. Było tam ciemnawo i pachniało butami.

„Może jak mnie nie będzie, mama zauważy” – pomyślała.

Po chwili w przedpokoju zapaliło się światło. To mama. Maluszek nareszcie spał.

Mama przykucnęła pod kurtkami i powiedziała: „Szukałam cię, Aniu. Chodź, mam coś dla ciebie”.

W kuchni mama postawiła na stole dwa kubki kakao i jedną małą lampkę na baterie. Taką jak dawniej, zanim był maluszek. Wtedy co wieczór było kakao przy lampce. Tylko mama i Ania.

Na parapecie zamigotało zielone światełko. Świetlik przysiadł obok lampki i popatrzył na światełko.

– Ładne światełko – szepnął. – Ciekawe, co by się z nim stało, gdyby włączyć obok drugą lampkę? Zrobiłoby się mniejsze?

Ania popatrzyła na światełko. Było małe, złote i spokojne.

– Chyba tak – powiedziała cicho. – Musiałoby się podzielić.

– Zobaczymy – powiedziała mama i wyjęła z szuflady drugą lampkę.

Mama postawiła drugą lampkę tuż obok pierwszej. Ania przytuliła misia i patrzyła uważnie. Mama nacisnęła guziczek. Klik – i zapaliła się druga.

Ania spojrzała na pierwszą. Światełko było takie samo. Ani trochę mniejsze. A w kuchni zrobiło się jaśniej.

– Nie ubyło – szepnęła Ania. – Wcale nie ubyło. Jest tylko jaśniej.

– Właśnie – powiedziała mama i przytuliła Anię. – Ja tak mam. Zapaliła się jeszcze jedna lampka, a ta pierwsza świeci tak samo jak zawsze.

Ania patrzyła na dwa światełka bardzo długo.

– Mamo, ja bym chciała mieć swoje „zaraz”. Takie, które nie ucieka.

– Codziennie wieczorem, jak maluszek zaśnie – powiedziała mama. – Lampki, kakao, ty i ja.

– Nasze „zaraz” – poprawiła Ania.

Kakao było słodkie i ciepłe. Ania wypiła pół kubka.

– Mamo… twój telefon jest pod moją poduszką. Schowałam go.

– Dziękuję, że mi mówisz – powiedziała mama. – Przyniesiesz?

Ania przyniosła telefon. Mama go uniosła. Pstryk.

– Kto jest na zdjęciu? – zapytała Ania.

– Moje starsze dziecko przy lampkach. Najładniejsze zdjęcie dzisiaj.

Przed snem Ania zajrzała do koszyka. Maluszek nie spał. Patrzył w sufit i ćwiczył: gu, gu, ga.

Ania wyjęła z kieszeni stary smoczek, popatrzyła na niego i schowała z powrotem.

– Ten jest stary i mój. Ty dostaniesz własny, nowiutki. Pokażę ci, jak się go trzyma.

– Gu, gu, ga.

– Nie ma za co – powiedziała Ania.

Mama stała w drzwiach i nic nie mówiła. Tylko oczy miała takie, jakby w nich też zapaliła się lampka.

Mama wyłączyła obie lampki. Klik, klik. Świetlik na parapecie zamrugał i też zgasł na noc.

W łóżku było ciepło. Mama usiadła na brzegu i została. Nie powiedziała „zaraz”. Przez ścianę słychać było ostatnie, senne: gu… gu… ga.

– Co on mówi? – zapytała mama.

– Że dobranoc – powiedziała Ania. – Ja już znam ten język.

Dobranoc, Aniu.

Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026

Zrób książeczkę z tą bajką w środku

Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.

Ułóż książeczkę 12 bajek

Więcej bajek