Haniai pożegnanie z mamą w przedszkoluTaleLamp
Każdego ranka było tak samo. W szatni przedszkola pachniało kurtkami i kakao, a Hania stała przy mamie i płakała. Cichutko, ale tak, że łzy kapały na kołnierzyk.
– Nie idź – prosiła Hania i trzymała mamę za rękę. Obiema rękami, mocno, jak małpka trzyma gałąź.
– Wrócę po obiedzie – mówiła mama łagodnie. – Mama idzie i mama wraca.
Ale Hania wsunęła się pod mamin płaszcz. Tam było ciemno, ciepło i pachniało mamą. Z płaszcza wystawały tylko kapcie w paski.
– Mama idzie i mama wraca – powtórzyła mama i pogłaskała płaszcz tam, gdzie była głowa.
Pani zawołała dzieci na śniadanie. Hania wyszła spod płaszcza i ruszyła do sali tyłem. Krok, krok, krok do tyłu, żeby cały czas widzieć mamę. Aż stuknęła plecami o krzesełko. W brzuchu było ciężko, jakby leżał tam kamyk.
Wtedy na suwaku maminego płaszcza coś zaświeciło. Świetlik! Malutki, zielony, jak kropla światła. Przyfrunął i usiadł Hani na rękawie.
– Co lubisz najbardziej, kiedy mama wraca? – szepnął.
Hania pomyślała. Łzy przestały kapać, bo trudno myśleć i płakać naraz.
– Jak całuje mnie w nosek – powiedziała. – I łapie za uszka. I jak podnosi wysoko.
– Mamo! – zawołała Hania i pobiegła do drzwi. – Zróbmy tak na do widzenia. Nosek, uszka, hop!
Mama przykucnęła. Pocałowała Hanię w nosek. Złapała za oba uszka. A Hania podskoczyła wysoko – hop!
– Mama idzie i mama wraca – powiedziała Hania. Tym razem sama.
Mama przytuliła Hanię jeszcze raz, szybciutko, i pomachała od drzwi.
A potem był dzień. Klocki, zupa z makaronem, bajka na dywanie, drzemka. I nagle ktoś przy oknie zawołał: „Mamy idą!”. Hania podbiegła do szyby. Mama! Szła alejką, w tym samym płaszczu.
– Nosek, uszka, hop! – zawołała Hania już w szatni. I mama zrobiła wszystko po kolei.
Wieczorem w domu Hania leżała pod kołdrą, a na parapecie mrugał Świetlik.
– Jutro znowu przedszkole? – zapytała Hania.
– Jutro znowu. Mama idzie i mama wraca – powiedziała mama.
Mama usiadła na brzegu łóżka i poprawiła Hani poduszkę.
– Nosek – szepnęła mama i pocałowała nosek. – Uszka – dodała i pogłaskała uszka. – A hop?
– Hop jest już śpiący – mruknęła Hania.
I zasnęła, zanim Świetlik zdążył zgasnąć.

Dobranoc, Haniu.
Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026
Zrób książeczkę z tą bajką w środku
Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.
Ułóż książeczkę 12 bajek





