PL
Okładka: i potwór pod łóżkiem – bajka na dobranoc Tymeki potwór pod łóżkiemTaleLamp

Potwór pod łóżkiem

Bajka dla Tymka

4–6 lat6 min

MagiaBoi się ciemności

Kto dziś jest bohaterem?

Czytanie w bibliotece jest za darmo. Zawsze. Imię zostaje w Twojej przeglądarce.

Potwór pod łóżkiemTymek

Lampka zgasła i pokój zrobił się granatowy. Tymek leżał pod kołdrą i nasłuchiwał. Zegar tykał, rura w ścianie mruczała, a za oknem szumiał wiatr.

I wtedy pod łóżkiem coś zaszurało. Szur, szur. Cichutko, ale na pewno.

Tymek zamarł. Kołdra podjechała pod sam nos.

– Potwór – szepnął Tymek. – Pod moim łóżkiem mieszka potwór.

Najpierw trzeba było go przegonić. Tymek sięgnął po kapcie, które stały przy łóżku. Jeden kapeć – klap! – poleciał pod łóżko. Drugi kapeć – klap! – poleciał za nim.

Zrobiło się cicho. Tymek odetchnął. A potem znów: szur, szur.

– Zjadł moje kapcie – jęknął Tymek. – I wcale nie odszedł.

Trzeba było zbudować barykadę. Tymek zsunął się z łóżka po cichutku, od strony ściany. Ułożył wzdłuż łóżka poduszkę, potem dwie grube książki, potem pluszowego misia. Miś patrzył groźnie, jak tylko umiał.

– Teraz nie wyjdziesz – powiedział Tymek do ciemnej szpary pod łóżkiem.

Za barykadą zrobiło się odrobinę raźniej. Tymek wdrapał się z powrotem na łóżko, naciągnął kołdrę i czekał. Minutę. Dwie.

Szur, szur – odpowiedziała szpara.

Miś przewrócił się na bok.

To już było za dużo. Tymek pobiegł korytarzem do sypialni rodziców. Drzwi skrzypnęły, mama uniosła głowę znad poduszki.

– Pod łóżkiem jest potwór – wyszeptał Tymek. – Szura.

Mama przytuliła Tymka i pogłaskała po plecach.

– Pod łóżkami mieszkają tylko kurz i zgubione skarpetki – powiedziała sennie. – Idź, kochanie. Drzwi zostaną otwarte, a ja jestem tuż obok.

Tata mruknął spod kołdry, że jak coś szura po nocy, to pewnie samo chce spać. To trochę pomogło. Ale tylko trochę.

Tymek wrócił do pokoju i usiadł na samym brzegu łóżka. Barykada leżała rozsypana. Spod łóżka nie dochodził żaden dźwięk. I to było jeszcze gorsze.

Wtedy na parapecie zamigotało zielone światełko. Świetlik przyleciał i usiadł na framudze okna.

– Czemu nie śpisz? – szepnął.

– Bo pod łóżkiem jest potwór – odpowiedział Tymek. – Szura.

– A widziałeś go?

Tymek pokręcił głową.

– Hm – mruknął Świetlik. – Ja mogę poświecić. Ale zajrzeć musi ktoś inny.

Tymek spojrzał na ciemną szparę. Potem na Świetlika. Potem znów na szparę. Serce stukało jak młotek.

– Dobrze – powiedział Tymek. – Zajrzę. Ale tylko jednym okiem.

Tymek uklęknął na dywanie. Zielone światełko wsunęło się pod łóżko i rozjaśniło wszystko: kurz, jeden kapeć, drugi kapeć, zapomniany klocek. I coś jeszcze. Coś małego, szarego, z dwoma długimi uszami.

Ta rzecz trzęsła się jak galaretka.

– Nie rzucaj już kapciami! – pisnęła cieniutko. – Proszę!

Tymek otworzył oczy szeroko. Oba. To nie był potwór. To była skarpetka. Zwykła dziecięca skarpetka z uszami zajączka, cała w kurzu. Uszy stały jej prosto ze strachu.

– Ty… ty się mnie boisz? – zapytał Tymek.

– A jak mam się nie bać? – szepnęła skarpetka. – Jesteś wielki. Tupiesz. A dzisiaj rzuciłeś we mnie kapciami. Dwa razy!

– Bo myślałem, że jesteś potworem – przyznał Tymek. – Szurałaś.

– Trzęsłam się – wyjaśniła skarpetka. – Jak się trzęsę, to szuram. A trzęsłam się, bo się bałam.

Tymek usiadł na dywanie. Skarpetka wypełzła trochę bliżej, do zielonego światełka. Pachniała kurzem i odrobiną proszku do prania.

– Jak masz na imię? – zapytała.

– Tymek – odpowiedział Tymek.

– A ja jestem Lewa. Bo byłam tą lewą. Prawa gdzieś poszła w praniu i od tamtej pory tu mieszkam. Ale w nocy jest tak ciemno, że aż mi uszy stają.

– Ja też się boję, jak jest ciemno – powiedział Tymek cicho. – Dlatego wymyśliłem potwora.

Skarpetka pomyślała chwilę.

– To może… może będziemy się pilnować? Ty pilnujesz mnie od góry. A ja ciebie od dołu. Wtedy nikt nie będzie sam.

Tymek pomyślał. Potem kiwnął głową.

– Umowa – powiedział Tymek. – Ale najpierw wytrzepię cię z kurzu. Bo kichniesz w nocy, a ja znów pomyślę, że to potwór.

Skarpetka zachichotała. Tymek wytrzepał ją delikatnie o kolano. Kurz poleciał jak małe chmurki. Potem Tymek pozbierał poduszkę, książki i misia. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Kapcie stanęły równo przy łóżku.

– Chcesz spać pod łóżkiem czy na łóżku? – zapytał Tymek.

– Pod – odpowiedziała skarpetka. – Tam jest mój dom. Tylko nie tup, dobrze?

– Nie będę – obiecał Tymek. – A ty nie szuraj.

– Nie będę – obiecała skarpetka.

Tymek wszedł pod kołdrę. Świetlik przygasł na parapecie i zostało po nim tylko malutkie, zielone „dobranoc”.

Pod łóżkiem było cicho. Zupełnie cicho. Ale to była inna cisza niż przedtem – taka, w której ktoś czuwa.

– Dobranoc, Lewa – szepnął Tymek.

– Dobranoc, Tymku – szepnęła skarpetka spod łóżka. – Pilnuję.

Tymek zamknął oczy. Zegar tykał, rura mruczała, wiatr szumiał za oknem. A pod łóżkiem, w kurzu i ciepłej ciemności, mała skarpetka z uszami zajączka pilnowała snu Tymka aż do rana.

Dobranoc, Tymku.

Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026

Zrób książeczkę z tą bajką w środku

Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.

Ułóż książeczkę 12 bajek

Więcej bajek