PL
Okładka: i piracka mapa do łóżka – bajka na dobranoc Tymeki piracka mapa do łóżkaTaleLamp

Piracka mapa do łóżka

Bajka dla Tymka

4–6 lat6 min

Na dobranocZ mamą

Kto dziś jest bohaterem?

Czytanie w bibliotece jest za darmo. Zawsze. Imię zostaje w Twojej przeglądarce.

Piracka mapa do łóżkaTymek

Za oknem robiło się granatowo, a w pokoju Tymka stał statek. Naprawdę! Łóżko miało prześcieradło zamiast żagla, a poduszka była bocianim gniazdem. Tymek miał na głowie papierowy kapelusz z czarnym piórem.

– Ahoj! – zawołał Tymek. – Jestem piratem i szukam skarbu!

Mama zajrzała do pokoju. W ręce trzymała kartkę, pożółkłą i pogniecioną, jakby leżała sto lat na dnie morza.

– Znalazłam to w kuchni, kapitanie – powiedziała poważnie. – To chyba mapa.

Tymek rozłożył kartkę na dywanie. Na mapie był narysowany dom, kręta ścieżka z kropek i wielki czerwony krzyżyk na samym końcu. Obok ścieżki mama napisała trzy nazwy: Zatoka Bulgotania, Skała Białych Ząbków i Wyspa Miękkiego Snu.

– Skarb jest tam, gdzie krzyżyk – powiedziała mama. – Ale pirat idzie po kolei. Kropka za kropką.

Na lampie zaświeciło zielone światełko. To Świetlik, malutki robaczek, przyleciał popatrzeć na mapę.

– Kropka za kropką – szepnął. – A dokąd prowadzi pierwsza?

Tymek przejechał palcem po kropkach. Ścieżka wychodziła z pokoju, skręcała w korytarz i kończyła się przy drzwiach z niebieską falą.

– Zatoka Bulgotania! – zawołał Tymek. – To przecież łazienka!

W łazience mama już nalewała wodę do wanny. Bul, bul, bul – bulgotała woda, a piana rosła jak białe fale.

– Prawdziwy pirat nie boi się fal – powiedział Tymek i wskoczył do wanny.

Fale były ciepłe. Mydło pływało jak mały statek, od kolan do brzucha i z powrotem. Piana osiadła Tymkowi na nosie jak śnieg.

Mama nabrała wody do kubka i polała Tymkowi plecy. Chlup!

– Uwaga, sztorm – powiedziała. – Malutki.

– Sztorm mi niestraszny – zaśmiał się Tymek i zdmuchnął pianę z nosa.

– Chyba już znalazłem skarb – oznajmił Tymek. – To ta piana!

Mama pokręciła głową i podała ręcznik.

– Piana to piana, kapitanie. Sprawdź mapę.

Tymek wytarł ręce i spojrzał na mapę. Krzyżyk był dalej. Za zatoką kropki biegły do małej skały narysowanej jak ząb.

– Skała Białych Ząbków – przeczytał Tymek. – Ale ja nie chcę myć zębów. Pirat idzie prosto do skarbu!

Tymek ruszył korytarzem prosto do pokoju. Korytarz był ciemny jak morze w nocy, tylko z kuchni świeciła żółta latarnia. Ale kropki na mapie nie prowadziły prosto. Skręcały przy umywalce.

– Hm – mruknął Świetlik. – Kto tu jest kapitanem, mapa czy ty?

– Ja – powiedział Tymek. – Ale kapitan czyta mapę. Inaczej się zgubi.

Przy umywalce czekała szczoteczka z pastą. Na skale były białe ząbki, a każdy trzeba było wyszorować. Szur, szur, na górze. Szur, szur, na dole. Tymek wypłukał buzię i pokazał mamie zęby w lustrze. Błyszczały jak muszelki.

– Skała zdobyta – powiedziała mama. – Płyniemy dalej.

Trzecia kropka prowadziła do szafy. Na drzwiach szafy mama przyczepiła karteczkę: Wyspa Miękkiego Snu. Tymek podszedł na palcach, bo na wyspie mógł mieszkać ktoś śpiący.

Tymek otworzył szafę. W środku nie było skarbu. Była piżama w kotwice, miękka i pachnąca proszkiem.

– To nie skarb – westchnął Tymek. – To zwykła piżama.

– Zwykła? – zapytał Świetlik i zaświecił nad kotwicami. – Popatrz, jaka ciepła.

Tymek dotknął rękawa. Piżama była naprawdę miękka, jak kocia sierść. Wciągnął ją przez głowę. Kotwice ustawiły się równo, a kapelusz z piórem został na krześle, na warcie.

Kropki na mapie skończyły się. Został tylko krzyżyk. Wielki, czerwony, na samym końcu ścieżki.

Tymek położył mapę na podłodze i obrócił ją tak, jak stał pokój. Drzwi tu. Okno tam. A krzyżyk…

– Krzyżyk jest na łóżku! – krzyknął Tymek. – Skarb jest w moim łóżku!

Tymek wskoczył na statek z prześcieradłem i zajrzał pod poduszkę. Nic. Pod kołdrę. Nic. Pod materac, o ile się dało. Też nic.

– Mamo, tu nie ma skarbu – powiedział Tymek cichutko.

Mama usiadła na brzegu łóżka. Otuliła Tymka kołdrą aż po brodę i pocałowała w czoło. Jeden raz. Ciepło i cicho, jak fala, która dopływa do brzegu.

– Jest – szepnęła. – Właśnie go dostałeś.

Potem pogłaskała Tymka po włosach, dokładnie tak, jak lubi każdy pirat po długim rejsie.

Tymek zamrugał. Dotknął czoła palcem. Tam, gdzie mama pocałowała, było jeszcze cieplutko.

– Skarbem był buziak? – zapytał.

– Najlepszy skarb na całym morzu – powiedziała mama. – I codziennie czeka w tym samym miejscu.

Świetlik przysiadł na kapeluszu z piórem i przygasł.

– Dobranoc, kapitanie – szepnął.

Mama zgasiła lampę. Za oknem było granatowo, a w pokoju cicho. Statek zakołysał się leciutko. Raz. Drugi.

Tymek zamknął oczy. Mapa leżała na krześle, zęby błyszczały, a piżama w kotwice była miękka jak sen. I skarb był na miejscu – na czole, cieplutki, aż do rana.

Dobranoc, Tymku.

Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026

Zrób książeczkę z tą bajką w środku

Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.

Ułóż książeczkę 12 bajek

Więcej bajek