Aniai pierniki u babciTaleLamp
Do świąt zostało jeszcze kilka dni, ale w kuchni u babci pachniało już jak w Wigilię. Miodem, cynamonem i goździkami. Blacha z piernikami siedziała w piekarniku, a Ania siedziała na podłodze przed szybką.
– Babciu, już? – zapytała Ania.
– Jeszcze nie – powiedziała babcia. – Pierniki się pieką.
Na parapecie świecił Świetlik, malutki robaczek, i też patrzył przez szybkę.
Dzyń! Babcia wyjęła blachę i postawiła ją wysoko na stole.
– Ojej – powiedziała babcia.
Gwiazdka zgubiła jedno ramię. Serduszko napuchło i wyglądało jak ziemniak. Choinka rozlała się w placek. A dwa małe serduszka skleiły się bokami.
– Popsute – westchnęła babcia. – Trzeba wyrzucić.
– Nie popsute! – zawołała Ania. – Tylko przebrane. Babciu, daj lukier!
– Zaraz – powiedziała babcia. – Najpierw muszą ostygnąć.
Babcia postawiła miseczkę z białym lukrem i słoiczek kolorowej posypki. Kiedy pierniki były już chłodne, Ania wzięła gwiazdkę bez ramienia. Miała dwie nóżki, jedną rączkę i wesołą głowę.
– To pan, który macha – powiedziała Ania i zrobiła mu lukrem uśmiech. – Dzień dobry, panie Machaj!
Na talerzu stał pan Machaj.
Potem serduszko jak ziemniak. Ania zrobiła na nim lukrem mnóstwo kreseczek: szur, szur, szur. I dwa oczka z posypki.
– Ziemniak w kolce – szepnął Świetlik.
– To nie ziemniak – powiedziała Ania. – To jeż. Ziemniaki nie mają oczu.
Świetlik zamrugał i musiał przyznać, że jeż.
Na talerzu stał pan Machaj i jeż.
Potem choinka jak placek. Była szeroka, płaska i bardzo spokojna.
– Żółw! – zawołała Ania i narysowała lukrem kratkę na skorupie. Żółw wyglądał, jakby właśnie zasypiał.
– Babciu, już?
– Jeszcze nie. Lukier musi wyschnąć.
Na talerzu stał pan Machaj, jeż i żółw.
Zostały dwa sklejone serduszka. Babcia sięgnęła po nie.
– Rozerwę je – powiedziała.
– Nie! – Ania złapała babcię za rękaw. – To motyl. Skleiły się specjalnie.
Kropka lukru na środku, posypka na skrzydłach: czerwona, zielona, złota. Motyl był najładniejszy ze wszystkich.
Babcia zaśmiała się i podała Ani jeszcze więcej posypki.
Na talerzu stał pan Machaj, jeż, żółw i motyl.
– Babciu, już?
– Już – powiedziała babcia. – Tylko kogo zjemy?
Ania popatrzyła na talerz. Pan Machaj machał. Jeż się jeżył. Żółw spał. Motyl błyszczał.
– Nikogo – powiedziała Ania. – Oni są na Wigilię.
Więc zjadły jedną gwiazdkę, która upiekła się zwyczajnie. Chrup! Nudna gwiazdka smakowała najlepiej.
Wieczorem stworki schowały się do blaszanej puszki, żeby poczekać na święta. Ania leżała na kanapie pod kocem, a babcia głaskała ją po głowie.
– Uratowałaś mi pierniki – szepnęła babcia i otuliła Anię kocem aż pod brodę.
Świetlik przysiadł na wieczku puszki. W kuchni pachniało miodem i cynamonem. Ania zasnęła jak żółw z lukru: cicho, płasko i z brodą pod kocem.

Dobranoc, Aniu.
Tekst: zespół TaleLamp · Ilustracje: powstały z pomocą narzędzi AI pod kierunkiem artystycznym zespołu · 29.09.2026
Zrób książeczkę z tą bajką w środku
Ta historia i jedenaście innych, z okładkami z imieniem Twojego dziecka i stroną na dedykację. 89 zł, PDF i czytnik online.
Ułóż książeczkę 12 bajek





