Rakieta Zosi leci do snu

4–6 lat3 min

✦ Niech bohaterem będzie Twoje dziecko

Imienia nie zapisujemy — służy tylko do pokazania bajki.

Na suficie w pokoju Zosi świeciły namalowane gwiazdy. Tata usiadł na brzegu łóżka i powiedział: „Może zbudujemy dziś rakietę?”. Zosia podskoczyła radośnie i zaczęła układać poduszki jedna na drugiej.

Koc stał się dachem statku, a druga poduszka fotelem kapitana. Zosia usiadła na samym środku i poprawiła kołdrę jak pas bezpieczeństwa. Obok, na parapecie, zamigotało małe światełko. To Świetlik przyfrunął zobaczyć, co się dzieje.

„Zabierzemy cię w podróż” – szepnął Świetlik i usiadł na zagłówku łóżka. Jego światło było ciepłe jak mała latarenka. Zosia uśmiechnęła się i poczuła, że rakieta jest już prawie gotowa.

Tata usiadł obok i zapytał: „Kapitanie, gotowa do startu?”. Zosia pokiwała głową i wyprostowała się dumnie. „Gotowa!” krzyknęła cicho, żeby nie obudzić misia śpiącego na półce.

Zaczęli liczyć razem, powoli, szeptem. „Dziesięć... dziewięć... osiem...”. Świetlik mrugał w rytm liczenia, jakby też odliczał do startu. Zosia zamknęła oczy i wyobraziła sobie, jak spod poduszek unosi się dym.

„Siedem... sześć... pięć...”. Tata mówił coraz ciszej, a głos jego brzmiał jak kołysanka. Zosia poczuła się lekka, jakby łóżko naprawdę odrywało się od podłogi.

„Cztery... trzy... dwa...”. Świetlik podleciał bliżej sufitu, jakby chciał pokazać drogę wśród namalowanych gwiazd. Zosia otworzyła jedno oko i zobaczyła, jak jego światło miesza się z blaskiem gwiazd na suficie.

„Jeden... start!”. Cała rakieta – koce, poduszki, tata i Zosia – zadrżała leciutko, jakby naprawdę oderwała się od ziemi. Zosia wyciągnęła rękę, próbując dotknąć najbliższej gwiazdy.

Płynęli powoli przez ciemny pokój, mijając księżyc z lampki nocnej i chmury z prześcieradła. Świetlik leciał tuż obok, cichutko pobłyskując, jakby pilnował kursu. Tata mruczał cicho piosenkę bez słów, a rakieta kołysała się łagodnie.

Zosia poczuła, że oczy robią się coraz cięższe. Gwiazdy na suficie zdawały się przybliżać, mrugając do niej jak starzy znajomi. „Chyba... zbliżamy się... do lądowania” wyszeptała sennie.

Tata przykrył ją kocem po samą brodę i pocałował w czoło. Świetlik usiadł na framudze okna, gotowy czuwać całą noc. „Dobranoc, kapitanie” szepnął tata.

Zosia uśmiechnęła się przez sen, otoczona ciepłem koców i cichym blaskiem Świetlika. Rakieta wylądowała bezpiecznie wśród gwiazd namalowanych na suficie, a mała kapitan zasnęła spokojnie, płynąc już tylko we śnie.

Stwórz taką bajkę o swoim dziecku

Twoje dziecko jest bohaterem: imię, mama i tata, zwierzak, ulubione zabawki. Pierwsza bajka za darmo.

Stwórz bajkę →

Więcej bajek